Jeszcze o czytaniu

Jeszcze raz a propos czytelnictwa: jestem całym sercem za jego promocją, ale nie za stygmatyzowaniem nieczytelnictwa. Jako to ostatnie rozumiem wywyższanie czytelników ponad nieczytelników, akcje typu: „Nie czytasz, nie idę z tobą do łóżka” czy „Ustąp miejsca czytającemu”. Proszę mi dowieść, w jaki sposób ktoś, kto czyta, jest lepszym człowiekiem od tego, kto tego nie robi. Zgodzę się natomiast, że czytanie ma wiele zalet, a przede wszystkim może być frajdą, ale o tym się nie mówi. Powtarza się za to ta sama historia: co roku przychodzi pan z linijką i mówi: Znowu nic nie przeczytałeś, niegrzeczny Polaku! Jak by mi ktoś wciąż suszył głowę, że w ogóle nie ćwiczę, w życiu nie kiwnąłbym nawet palcem. Mam wrażenie, że Biblioteka Narodowa i tym podobne instytucje lepiej wykorzystałyby swoje fundusze, gdyby zamiast powtarzać badanie, które od lat pokazuje to samo, spróbowały dotrzeć do młodego odbiorcy. Młodzi siedzą na YouTubie, SnapChacie, nie wiem, gdzie jeszcze (choćby w szkole!). Najprawdopodobniej mają w nosie protekcjonalny ton artykułu w Wyborczej, że są „poza kulturą pisma”. Równie dobrze można powiedzieć, że to my – „ludzie czytający” – jesteśmy poza kulturą młodych. Zanim zaczniemy wystawiać cezurki innym, najpierw wyciągnijmy do nich rękę. Chyba że podoba nam się towarzystwo wzajemnej adoracji, ale wtedy nie pomstujmy na czym świat stoi.

marzec 2016